Szukaj na tym blogu

Translate

Krótko o blogu

Ten blog powstał z połączenia dwóch innych - to impuls serca i duszy, jego wściekłości. Miałem zamiar go skasować, ale chyba się jeszcze przyda. Kiedyś jeden mądry człowiek powiedział "Nie rób głupot z wściekłości, lepiej krzycz" Więc czasem będę krzyczał, właśnie tutaj.

********************************************************
Nie wiem kogo i dlaczego może zainteresować ta opowieść. Opowieść różna - czasem ciekawa, częściej nudna- czasem romantyczna, częściej głupia i prozaiczna - czasem szczęśliwa, częściej do bani, wręcz nieszczęśliwa - taka jak życie... moje... i większości Tych, którzy tu trafią... zajrzą i przejdą jak powiew nowej wiosny obok marnej kupki brudnego śniegu zimy... przebrzmiałej zimy.


Nie wiem, po co to piszę. Nie piszę ku uciesze gawiedzi, nie piszę ku żadnej przestrodze - ani współczesnych, ani potomnych ludzi. Piszę bo muszę, bo mam taką wewnętrzną potrzebę, bo chcę pisać, bo chcę ułożyć sobie własne myśli, a to jest najlepszy dla mnie sposób.


Piszę więc ten blog wyłącznie dla siebie. No, może jeszcze dla córki, Blusika i... mojej kochanej Agnieszki, a zwłaszcza... BOŻENKI - ISKIERKI. Tylko im to dedukuję...
https://www.cytaty.info/autor/irracja.htm

20 grudnia 2010

Reich Autonomen Schlesien... cz. II...

Patronat. PL                                                 Patreon. ENG



... Śląsk i śląskość... te dwa pojęcia zawsze miały, dla mnie, różne znaczenia i swoje aspekty. Może nie każde znaczenie lubiłem i nie z każdym się zgadzałem. Lecz nie były złe i nie drażniły. Nie wprowadzały niepokoju i sprzeciwu wewnętrznego i zewnętrznego. Jakie to znaczenia i aspekty ? Proszę bardzo, nie mam powodu ich skrywać...


... znaczenie historyczno-polityczne... to znaczenie, jego powstanie, zawdzięczamy Bolesławowi III Krzywoustemu. A w zasadzie jego testamentowi w którym, tak niefortunnie, podzielił kraj miedzy swych synów. Wtedy to podzielono Polskę na 5 dzielnic, a w sumie na 7 części. Dlaczego taka różnica liczb? Ano, dzielnica senioralna składała się z dwóch osobnych części, dzielnicy Krakowskiej oraz Pomorza Gdańskiego. Część Łęczycka, zaś została wydzielona czasowo, jako odprawa wdowy po Bolesławie Krzywoustym ( księżna Salomea ) i po jej śmierci, miała wrócić do dzielnicy senioralnej. Wśród tych, dość dziwnie można rzec powstałych tworów, powstała i dzielnica "śląska". Jedyna pozostałość tamtych czasów, którą usilnie próbuje się lansować ( po dziś dzień - w jej ówczesnych granicach ) jako jednolity teren. Jednolity pod względem historyczno-etnicznym, podczas gdy tę nazwę powinno się rozpatrywać pod względem historyczno-politycznym. Skąd więc takie problemy z tą "śląskością", i z takim podejściem do jedności. Jest ich kilka...

... granice i nazwa... dzielnica "śląska" została przeznaczona dla Władysława II Wygnańca. Od zachodu obejmowała tereny aż po ziemię Lubuską. Tak, tak - to dla tych z państwa którzy uważają, iż "lubuskie" to sztuczny twór ostatnich czasów. A jednak to pozostałość po Lubuszanach i czasach sprzed Mieszka I, jeszcze. Od północy to Wielkopolska, od południa Czesi ( z drugiej strony Sudetów ), zaś od wschodu ?... No właśnie, od wschodu była dzielnica Senioralna która również miała należeć do Władysława Wygnańca. Naturalne więc, że nie chciano wpychać między te dwie dzielnice, żadnych innych tworów. Wszystkie więc ziemie, leżące między nimi, włączono albo do dzielnicy Senioralnej - albo do "śląskiej". Co do nazw, to przyjęto ( nieoficjalne ) nazwy dzielnic od ziem na których leżała oficjalna stolica dzielnicy. Np. dzielnica Mazowiecka w skład której wchodziły i Kujawy - jakoś nikt nie próbował ( i nie próbuje ) z "kujawiaków" robić "mazowszan". Albo Senioralna zwana inaczej Krakowską, tutaj też częścią składową były, i inne ziemie. Choćby Podhale z góralami, ich też nikt nie przerabiał na "małopolan" czy inną nację. Tak samo jak i Kaszubom na pomorzu nikt nie próbował przypinać "obcej łatki"...

... zapotrzebowanie na "śląsk"... granice, jak i sama nazwa, Śląska wynika również z zapotrzebowania politycznego naszych sąsiadów. W późniejszych wiekach, również władców polskich. Według historycznych zapisów, ziemie "śląskie" pierwszy raz weszły w skład Polski w 990 roku n.e. Włączył je Mieszko I, i od tamtej pory stanowią strefę sporną z sąsiednimi państwami. Początkowo głównie z Czechami, później zaś z Węgrami. Dziwne ?. Nie tak bardzo gdy uświadomimy sobie, że władcami ziem czeskich bywali i Węgrzy - przynajmniej niektórych jak Morawy. O ziemiach słowackich już nie wspomnę, a stąd już blisko do "żywiecczyzny" i ziem "śląska Cieszyńskiego". Przemyślidzi i Luksemburgowie ( jak i Jagiellonowie ), też władali Węgrami. .Warto to zapamiętać bo, spadek po Przemyślidach i Luksemburczykach, to jeden z powodów dla których, austriaccy Habsburgowie rościli sobie prawo do "Śląska". To właśnie Czesi i Węgrzy byli zainteresowani "ujednoliceniem" nazwy "śląska", ułatwiało to im roszczenia do tych ziem. Zainteresowani też byli tym by "ziemia cieszyńska" zaliczana była do tegoż "Śląska". Oprócz kotliny Kłodzkiej, to własnie "brama morawska" tworzyła najdogodniejszy i najbliższy dostęp do ziem "śląskich". Zwłaszcza do "górnego śląska", i zwłaszcza dla Węgrów. Dla Niemców, choć to okres dużo późniejszy, przynależność "ziemi Cieszyńskiej" nie miała większego znaczenia. Wszak mieli bardzo dobry i szeroki dostęp od strony zachodniej. Również polskim władcom, z biegiem czasu, nazwa "śląsk" zaczął być na rękę - i znów z powodów czysto politycznych. Nazwa ta stanowiła dogodny "ogólnik" pod jakim rozumiano ziemie polskie, najpierw niezależne pod panowaniem Piastów, a później zajęte przez Niemców. Czyż to nie czysta polityka ? A ona rządzi się trochę innymi kryteriami niż geografia i etnografia...

... a tak a propos... tzw. "ogólnie uznane prawdy" bywają bardzo zwodnicze, czasami wręcz "nierzeczywiste" ( by nie powiedzieć "kłamliwe" ). Ot, choćby nazewnictwo regionalno-polityczne. Nazwy i tytuły potoczne, używane w mowie codziennej ( zwłaszcza prostych ludzi ) bardzo odbiegały od nazw i tytułów oficjalnych. Ludzie, na co dzień, używali sformułowań bardzo ogólnych. Bazujących na jakimś wspólnym mianowniku, i ten tok myślenia pozostał do dziś. Przecież od wieków, jeżdżąc na zachód, jeździło się do "niamców" ( dziś do Niemiec ). Kiedyś jeździło się do "krzyżaków". Kiedyś pływało się do "Hameryki", a dziś się jeździ ( sorry, lata ) do Ameryki. Dopiero później się uściśla czy do USA czy Kanady, czy też do Ameryki Południowej. Do dziś, myśląc o władcach Polski, mówi się król - choć niektórym ten tytuł się nie należy. Nawet o władcach, od czasów Jagiellonów, myśli się król Polski i Litwy. A przecież byli tylko królami Polski, na Litwie byli Wielkimi Księciami - księciami Litwy i Żmudzi, dla ścisłości...

... skąd ta rozbieżność... otóż oficjalne tytuły władców, bardzo ściśle, uwzględniały odrębność terytorialną rządzonych ziem. I nie chodzi o odrębność geograficzną, lecz o tę wynikającą z poczucia odrębności narodowej, lub jeszcze wcześniejszej odrębności - etniczno-plemiennej. I pilnowali tego nie tylko możni, często równie skrupulatnie i uboższe warstwy. Pilnowali również władcy gdyż wiedzieli, że takie "ukłony" pomagają rządzić, nieraz całkiem obcym, narodem czy plemieniem. Nie dawali im żadnej władzy i autonomii, pilnowali tylko prawa i dawali poczucie jakiejś tam tradycji. I nic więcej. Dlatego cesarze Austrii byli tylko królami Węgier i Czech, książętami Oświęcimia i Cieszyna, margrabiami Łużyc. A nawet, zwykłymi panami Triestu i wojewodami Serbii...


... Cesarstwo Niemieckie... to również ciekawostka na skale Europy. Ten słynny i potężny, średniowieczny wróg Polski to kilkaset, plemienno-feudalnych, księstw, biskupstw, opactw, miast, hrabstw i drobniejszych majątków uznających zwierzchnictwo elekcyjnego króla niemieckiego który był zarazem cesarzem rzymsko-niemieckim. Ten drugi tytuł był raczej wyrazem pretensji do ciągłości od cesarstwa Rzymskiego. Każdy wie że rozbiorów Polski dokonały, m.in. Prusy. Bo nowoczesne Cesarstwo Niemiec powstało dopiero w 1871 i było monarchią konstytucyjną i państwem federalnym, złożonym z państw wchodzących w skład Rzeszy i będących monarchiami. Godność cesarską sprawował zawsze "ex officio" król największego państwa, czyli Prus. Lecz i ten tytuł był, pewnego typu ułudą. Oficjalny tytuł nie brzmiał "Cesarz Niemiec", lecz "cesarz niemiecki", co oznaczało, że cesarz miał jedynie prezydować Rzeszy, gdyż był on "primus inter pares", czyli "pierwszy wśród równych" wobec innych władców niemieckich. Również Konstytucja Cesarstwa była napisana tak, że do końca jego istnienia prawnicy spierali się czy uznać Niemcy za "państwo związkowe", czy za "związek państw"...

... tak więc... "ogólnie uznane prawdy" mają wiele do życzenia. Jeżeli chodzi o historię poszczególnych państw i regionów dużo mogą powiedzieć tzw. tytulatury władców. A wracając do sprawy "Śląska", to Władysław Wygnaniec był księciem "Śląskim, Opolskim, Lubuskim" i jeszcze paru ziem. Jego tytulatura ( i nie tylko jego ), na pewno, przetrwała przy jakiś dokumentach z tamtego okresu. Tylko jakoś nikt nie ujawnił ich - a może nie chce - dla szerszej rzeszy odbiorców. Jakoś w innych państwach nie wstydzą się tego...


[Copyright]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz