Szukaj na tym blogu

Translate

Krótko o blogu

Ten blog powstał z połączenia dwóch innych - to impuls serca i duszy, jego wściekłości. Miałem zamiar go skasować, ale chyba się jeszcze przyda. Kiedyś jeden mądry człowiek powiedział "Nie rób głupot z wściekłości, lepiej krzycz" Więc czasem będę krzyczał, właśnie tutaj.

********************************************************
Nie wiem kogo i dlaczego może zainteresować ta opowieść. Opowieść różna - czasem ciekawa, częściej nudna- czasem romantyczna, częściej głupia i prozaiczna - czasem szczęśliwa, częściej do bani, wręcz nieszczęśliwa - taka jak życie... moje... i większości Tych, którzy tu trafią... zajrzą i przejdą jak powiew nowej wiosny obok marnej kupki brudnego śniegu zimy... przebrzmiałej zimy.


Nie wiem, po co to piszę. Nie piszę ku uciesze gawiedzi, nie piszę ku żadnej przestrodze - ani współczesnych, ani potomnych ludzi. Piszę bo muszę, bo mam taką wewnętrzną potrzebę, bo chcę pisać, bo chcę ułożyć sobie własne myśli, a to jest najlepszy dla mnie sposób.


Piszę więc ten blog wyłącznie dla siebie. No, może jeszcze dla córki, Blusika i... mojej kochanej Agnieszki, a zwłaszcza... BOŻENKI - ISKIERKI. Tylko im to dedukuję...
https://www.cytaty.info/autor/irracja.htm

05 czerwca 2013

Oślepłe karty....

Obudziłem się dziś rano z przemożnym przekonaniem że muszę napisać opowiadanie. Opowiadanie które śniło mi się w nocy. Od rana rozmyślam nad tym i piszę...Ale w końcu napisałem...Oto one...


Żyła, kiedyś, pewna stara kobieta. W młodości była piękna i szczęsliwa a przede wszystkim zdrowa. Posiadałe też pewien dar, dar widzenia mowy kart. Bardzo się cieszyła tym darem. Mogła pomagać innym a zwłaszcza swoim bliski. Przecież karty potrafią powiedzieć co niesie przyszłość...Potrafią też powiedzieć co zrobić by uniknąć złego losu lub obrócić go na swoją korzyść. Kiedyś ten dar miała przekazać innym...
Jednak dziś, od wielu już lat, była niewidoma. Było to jej udręką...tak bardzo chciała widzieć...widzieć świat i szczęście własnych dzieci...cieszyć się pieknymi widokami i własną rodziną. Chciała znów pomagać bliskim i mówić im co przyniesie przyszłość, co mówią karty by nie wpaść w kłopoty i żyło się szczęśliwie....Codziennie się modliła w tej intencji, i codziennie zadawała losowi dwa pytania...Dlaczego pokarał ją odebraniem wzroku i czy kiedyś jeszcze go odzyska. Dlaczego straciła swój dar.
Mijały dni i tygodnie, mijały miesiące i lata. W ciemności mijały jej długie godziny i minuty a ona cały czas dręczyła się i zadawała te same pytania...Lecz ani spokój duszy, ani odpowiedzi nie nadchodziły...
Pewnego ranka wybrała się na spacer. Szła powolutku, macając kosturem ścieżkę przed sobą. Była pełna dziur i kamieni a ona ślepa, mogła łatwo upaść, złamać kostur. Jakby wtedy wróciła sama. Musiałaby czekać, na pomoc, do popołudnia lub nawet wieczora. Pierwsi ludzie pojawią się dopiero w porze posiłku, a często nie przychodzą na obiad. Nieraz zdarza się że wracają dopiero na kolację.
Uszła już spory kawałek drogi gdy usłyszała cichy płacz. Przystanęła nasłuchując.
"Ktoś Ty, zbłąkana duszo ? Dlaczego płaczesz ?" spytała. Cichy płacz westchnąłł z wyraźną ulgą. Usłyszała odpowiedź.
" Witaj dobra kobieto. Jestem ślepcem w dalekiej podróży. Płaczę bo złamał mi się kostur którym sprawdzałam ścieżki przed sobą. Może mi pomożesz ? "
" Jak Ci mam pomóc. Sama jestem ślepa i nieszczęśliwa. "
" Możesz mi oddać swój kostur."
" Jak mam Ci go oddać ? Jak sama wrócę do domu ? "
" Jeżeli mi go oddasz to Cię wynagrodzę. Ale po jednym warunkiem, musisz poprawnie odpowiedzieć na dwa pytania. Nie możesz skłamać "
Coś tknęło starą kobietę. Wyczuła że to nie jest zwykły przypadek, nie spotkała zwykłej osoby. Pomyślała że przecież ktoś się zjawi by jej pomóc a nagrody za pomoc,  jakakolwieg by była, nie wolno odrzucać. No i sama pomoc będzie jej zaliczona do wagi jej uczynków. Odrzekła ;
" Masz mój kostur. A teraz czekam na pytanie. "
" Dziękuję. Oto pytanie. Czy wiesz dlaczego straciłaś wzrok i jesteś nieszczęsliwa ? Czy wiesz dlaczego już nie wdzisz co mówią do Ciebie karty ?"
Zdziwiło to starą kobietę. To przecież są te same pytania które, od tylu lat, codziennie zadaje losowi. Sama szuka na nie odpowiedzi, jak ma więc na nie odpowiedzieć.
Zasmucona przewrotnością losu, zastanowiła się. I wtedy przyszła jasność umysłu. Przypomniała swoje życie i zobaczyła grzech który sprawił że straciła wzrok i Swój dar.
Kiedyś wróżyła, bliskiej sobie osobie, własnemu dziecku. Karty pokazały że ta dziecko ma dokonać wyboru. Wyboru który mógł je uszczęśliwić lub pozostawić w dotychczasowej niedoli. Lecz ten wybór wiązał się ze złamaniem pewnych zasad. Zasad które sama wyznawał choć nieraz się przed nimi buntowała. A złamanie tych zasad mogło przynieść szczęscie bliskiej jej dziecku, choć wtedy ona sama również musiałaby podjąc walkę o to szczęście dziecka. Wystraszyła się kłopotów i konsekwencji. Skłamała i przeinaczyła wróżbę. Wybrała własną wygodę i pozorne zadowolenie. Gdy tylko sobie to uświadomiła usłyszała głos któremu pomogła.
" Tak, to poprawna odpowiedź. Teraz już wiesz dlaczego spotkało Cię to co spotkało."
Stara kobieta zapłakała. Łzy te oczyściły jej oczy i serce. Odzyskała wzrok i w sercu pojawiło się uczucie szczęścia. W ręku zjawiły się jej stare karty za którymi tak tęskniła.
" To Twoja nagroda " usłyszała.
" Dziękuję, teraz znów będę mogła pomagać inny. A po mojej śmierci dar ten odziedziczą inni. " I chciała już odejść szczęsliwa. Lecz głos ją powstrzymał.
" Zaczekaj, to nie wszystko. Twój dar inni mogą odziedziczyć tylko w części. Od Ciebie zależy w jakiej części. "
Stara kobieta przystaneła wylękniona. Cichym głosem spytała. " To co mam zrobić ? "
" Musisz naprawić stary grzech, od tego wszystko zależy. Jeżeli Ci się uda to ludzie odziedziczą Twój dar. Lecz będa widzieć karty jak przez mgłę nie całkiem je rozumiejąc.  Ale będą mogli sami wybierać i być szczęsliwymi. "
" A jeżeli nie dam rady naprawić winy ? " Spytała staruszka.
" Wtedy ludzie będą wyraźnie widzieć swą przyszłość w kartach lecz nie będą mogli słuchać rad. Będą popełniać błędy i będą nieszczęśliwi ?"
Po tych słowach głos oddalił się.

Czy starej kobiecie udało się naprawić grzech ? Tego nie wiadomo, sami oceńcie zaglądając w karty. Tylko czasem zdarzają się ludzie którym karty pokazują wszystko.

Muszą jednak uważać. Jeżeli skłamią, lub przeinaczą prawdę to sami stracą wzrok...

~Irracja © (08.12.2009)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz